I Dior stworzył kobietę...

red.
12.09.2016 14:58
A A A

fot. archiwum

Zaprezentowana 12 lutego 1947 roku kolekcja ?Corolle? zrewolucjonizowała świat mody, a jej twórca Christian Dior stworzył nowy wizerunek kobiety: elegantki w suto marszczonej sukience, który na dekadę zawładnął masową wyobraźnią i do dnia dzisiejszego stanowi kanon klasycznego piękna.

Ponura, powojenna rzeczywistość Europy zdawała się czekać na wizjonera, który odmieni praktyczną i oszczędną modę kobiecą lat 40. Christian Dior cierpliwie zapracował na swój spektakularny sukces, a po dwudziestu latach mozolnych przygotowań był gotowy pokazać światu swoją wizję kobiecości. W mroźny poranek 12 lutego 1947 roku odbył się prasowy pokaz pierwszej kolekcji francuskiego projektanta. Dziewięćdziesiąt zaprezentowanych podczas pokazu modeli reprezentowało dwie linie
„Corolle” i „Huit”, które całkowicie odmieniły kobiecą sylwetkę, uwydatniając i podkreślając jej naturalne proporcje. Na wybiegu modelki prezentowały wirujące spódnice uszyte z koła o 20 metrowym obwodzie, słynny kostium „Bar” (który stał się symbolem kolekcji) z żakietem z kremowego szantungu wykończonym zaokrągloną baskinką i czarną plisowaną rozkloszowaną spódnicą, popołudniowe suknie, w których wyglądały jak baśniowe księżniczki, do tego kapelusze założone na bakier, długie rękawiczki oraz czółenka na smukłych obcasach. Choć Dior nadał swojej kolekcji kwiatową nazwę „Kielich” ( po francusku „Corolle”) natychmiast zyskała ona drugą nazwę: New Look. Ówczesne kobiety zakochały się w tym, co zaproponował im francuski projektant, każda chciała wyglądać jak prawdziwa gwiazda filmowa. Niemal teatralna moda - głębokie dekolty, wąskie talie i rozkloszowane spódnice - noszona była przez kobiety na całym świecie.

Kobieta jak klepsydra

Diorowska sylwetka w kształcie klepsydry wymagała noszenia batystowych halek oraz gorsecików o szerokości 25 cm (tzw. waspies), dzięki którym talie stały się cieniutkie, biusty wysoko uniesione i obfite, ramiona miękkie i spadziste, a spódnice obszerne. Modne stały się staniki bez ramiączek, usztywniane fiszbinami w celu nadania piersiom formy stożkowej. Do modelowania sylwetki służyły również wysokie pasy podtrzymujące nylonowe pończochy. Linia New Look zawładnęła wyobraźnią
nie tylko zamożnych klientek, które stać było na stroje słynnego projektanta, ale także zwykłych kobiet, które siadały do swoich maszyn i starały się skopiować spódnice oraz sukienki podziwiane w zagranicznych żurnalach. Ówczesne domy mody z gotową konfekcją równie szybko podchwyciły nowy trend i oferowały swoim klientkom rozkloszowane sukienki, spódnice szyte z koła i obszerne płaszcze.

Kociaki na „ciuchach”

Polskie elegantki tamtych lat zwane potocznie „kociakami” od razu podchwyciły modę New Look. Zwolenniczki tego stylu ubierały się w kolorowe bluzki z szerokimi łódkowymi dekoltami, obcisłe sweterki i rozkloszowane spódnice szyte z kretonu lub płótna harcerskiego. Pod szyją wiązały kolorowe apaszki. W latach 50. ubrań szukano przede wszystkim na bazarach.

Na stołecznym bazarze Różyckiego (późnij na placu Szembeka) ubierali się nie tylko zwykli mieszkańcy, ale także modelki Mody Polskiej, Leopold Tyrmand, Barbara Hoff, Agnieszka Osiecka, Janusz Głowacki, siostry Wahl czy Andrzej Kurylewicz. Po modne ubrania jeździło się na bazary do Rzeszowa, Przemyśla czy na rynek Zwierzyniecki w Krakowie. Prawdziwych halek nie było można nigdzie dostać, więc polskie kociaki znalazły na to sposób. Z przedwojennych poszewek wycinały koronki i przyszywały je do tkaniny, z której robiło się siatki na muchy - była sztywna, więc sprawdzała się idealnie.

Nieocenionym źródłem inspiracji były kolorowe żurnale dla kobiet: „Świat Mody”, „Przekrój”, „Ty i Ja”.  Pojawiały się też specjalne dodatki z wykrojami, dzięki którym modę w stylu New Look można było wyczarować samodzielnie lub z pomocą zaprzyjaźnionej krawcowej. 

Polecamy