Nixon pije Pepsi, Carter Coca-Colę

Jacek Ukleja
01.08.2016 11:52
A A A
Autorką słynnego sloganu 'Coca-cola to jest to' była Agnieszka Osiecka

Autorką słynnego sloganu 'Coca-cola to jest to' była Agnieszka Osiecka (fot. JANUSZ FILA)

Napoje o karmelowo-waniliowym smaku i brązowawym kolorze początkowe znane tylko garstce Amerykanów, pod koniec XX wieku były już zdecydowanym monopolistą na światowym rynku napojów orzeźwiających. I nic nie wskazuje na to, by w przewidywalnej przyszłości stan ten miał ulec zmianie.

Początki kariery Coca-Coli i Pepsi wiążą się z popularnością dobrze znanej w świecie zachodnim substancji, o której jednak, przynajmniej oficjalnie, mówi się z potępieniem, a obrót nią został w cywilizowanych krajach zakazany. Mowa oczywiście o kokainie, czyli substancji otrzymywanej drogą chemiczną z liści rosnącego w Andach krzewu zwanego krasnodrzewem (Erythroxylum coca). Pierwsi na jego ożywcze właściwości zwrócili uwagę Indianie, którzy od co najmniej dwóch tysiącleci żują liście koki, twierdząc, że praktyka ta zapewnia im długowieczność i pozwala zachować zdrowe zęby i dziąsła. (...)

W 1884 roku korsykański aptekarz Angelo Mariani wpadł na pomysł rozpuszczania wyciągu z liści koki w czerwonym winie. Uzyskał w ten sposób „cudowny napój”, który na krótko stał się przebojem światowej gastronomii - dziękczynne listy pisali do Marianiego m.in. lotnik Louis Blériot (który po zażyciu tego specyfiku dokonał pierwszego w historii przelotu nad kanałem La Manche), rzeźbiarz Auguste Rodin, pisarz H.G. Wells, dramaturg Henryk Ibsen, a także papieże: Leon XIII i Pius X.

Zdrowie jest najważniejsze

Specyfikowi Marianiego na kontynencie amerykańskim zaszkodziła nie tyle awersja do kokainy, co do drugiego ze składników jego napoju: wina. Było to jeszcze wprawdzie przed ogólną prohibicją, ale w purytańskich stanach Wschodniego Wybrzeża, np. w Atlancie, w 1885 r. całkowicie  zakazano sprzedaży alkoholu. Tamtejszy aptekarz   John Stith Pemberton, eksperymentujący z „napojami pobudzającymi”, musiał zatem rozpuszczać kokainę w jakimś innym medium.

Po wielu próbach uzyskał mieszaninę składającą się z cukru, karmelu, kofeiny, kwasu fosforowego, wyciągu z liści koki, soku figowca, cynamonu, gałki muszkatołowej, wanilii i gliceryny. Później dodał do tego wyciąg z   orzeszków koli, które żuto dla „pobudzenia umysłu” w Afryce Zachodniej, gdzie prawo proroka zabrania spożywania alkoholu. I tak narodziła się   coca-cola, w której do mniej więcej 1909 r. były dodawane niewielkie ilości aktywnej kokainy - dziś, wbrew nazwie, nie zawiera już ani tej substancji, ani nawet orzeszków koli, a jej charakterystyczny smak pochodzi przede wszystkim z wanilii, cynamonu, aromatu pomarańczy, limonki, cytryny oraz gałki muszkatołowej.

 Środek wspomagający trawienie

Niemal równie zaskakujący jak sama geneza napoju jest fakt, że jego produkcją zajmują się dziś tylko dwie rywalizujące ze sobą firmy - Coca-Cola i PepsiCo, podczas gdy na przełomie XIX i XX w. na południu USA napoje na bazie liści koki produkowało około 60 firm. Przetrwały jednak tylko te dwie: firma Pembertona i spółka założona przez Caleba D. Bradhama, aptekarza z Karoliny Północnej, dziś znana jako PepsiCo.

Produkowany przez tę ostatnią napój, zwany początkowo „napojem Brada” (Brad's Drink), został w 1898 r. opatentowany pod nazwą Pepsi-Cola. W odróżnieniu od mikstury Pembertona nie zawierał wyciągu z liści koki i składał się z wody mineralnej, dwutlenku węgla, cukru, wanilii oraz esencji z orzeszków koli. Nazwa „pepsi” nawiązuje do   pepsyny, enzymu żołądkowego, stosowanego także przy leczeniu nieżytu żołądka, niedokwaśności i braku łaknienia. Używając tej nazwy, Bradham reklamował swój produkt jako środek wspomagający trawienie.

W ślepym teście konsumenci wybrali...

PepsiCo pozostawało zawsze mniejszym bratem Coca-Coli, potrafiącym jednak niejednokrotnie skutecznie przyprawić starszego o ból głowy, nawet jeśli sam w latach 20. otarł się o bankructwo (trzykrotnie proponowano wówczas sprzedaż koncernu Coca-Coli, która za każdym razem ofertę odrzucała, dziś niewątpliwie bardzo tego żałując. (...)

W latach czterdziestych, tuż przed drugą wojną światową, Pepsi postawiła na reklamę swojego napoju wśród Afroamerykanów. Akcja (za którą spółka naraziła się na pogróżki ze strony Ku-Klux-Klanu) odniosła niebagatelny sukces: sprzedaż pepsi wśród czarnoskórej ludności skoczyła kilkakrotnie. Na tyle, że zarząd zaczął się obawiać o dalszą popularność pepsi wśród białej klienteli.

Do najpoważniejszego ataku doszło w roku 1975. Pepsi przeprowadziła wówczas szereg testów smakowych w centrach handlowych, w których konsumenci - nie wiedząc, co piją z podanego im kubka - jako lepszy napój wybierali częściej pepsi niż coca-colę (według ekspertów zadecydowała tu przewaga smaku cytryny nad pomarańczą, a także waniliny nad wanilią). Pepsi sięgnęła także jako pierwsza po reklamy z udziałem gwiazd rocka, takich jak Tina Turner, Britney Spears, David Bowie, Rod Stewart, Michael Jackson, Madonna i Ray Charles. Coca-Cola nie pozostała dłużna i wkrótce w jej reklamach wystąpili: Whitney Houston, Paula Abdul, George Michael i Elton John. W 1997 roku Pepsi podpisała wielomilionowy kontrakt reklamowy ze Spice Girls, które dla koncernu nagrały specjalnie dwa single.

To jest to!

Rywalizacja obu gigantów nie oszczędziła sfery polityki. Z nie do końca zrozumiałych powodów od lat 70. amerykańscy republikanie pozostają w ścisłym sojuszu z Pepsi, a demokraci - z Coca-Colą, co skutkuje ponoć nawet wymianą dystrybutorów w budynkach rządowych (w tym w Białym Domu) po każdorazowej zmianie ekipy rządzącej. Podobno początkiem „politycznego” wymiaru walki obu koncernów było spotkanie w 1959 r. Richarda Nixona z Nikitą Chruszczowem, na którym amerykański prezydent ostentacyjnie pił pepsi. 20 lat później demokrata Jimmy Carter miał osobiście lobbować za wprowadzeniem Coca-Coli na rynek chiński.

W 1972 r. Pepsi zapewniła sobie wyłączny (w branży produktów colowych) dostęp do rynku ZSRR w zamian za umożliwienie dostępu do amerykańskiego rynku wódce Stolicznaja. W pozostałych krajach demokracji ludowej zaistniały, jak w Polsce, obie wielkie firmy (Coca Cola od 1972 roku, Pepsi od 1973), w wypuszczono też na rynek własne napoje colowe, np. polo cocktę.

Sekrety rodzą mity

W latach 50. przeciwko „coca-kolonizmowi” protestowali francuscy komuniści w sojuszu z producentami win - byli nawet blisko przeforsowania zakazu sprzedaży coca-coli w tym kraju. Do dziś ze względów politycznych przez skojarzenie koncernu jako nieoficjalnego logo USA - coca-cola jest zakazana w Korei Północnej i na Kubie. W świecie islamskim coca-cola jest wprawdzie dopuszczona do obrotu, ale przyjęło się ją tam kojarzyć z lobby żydowskim z USA, w związku z czym o wiele popularniejsza jest w tych krajach pepsi.

Receptura coca-coli jest pilnie strzeżona (nie wiemy np. jakich substancji używa się do dekokainizacji liści koki), a to daje pożywkę różnym zaskakującym twierdzeniom, w tym istniejącemu od schyłku XIX wieku przekonaniu o... plemnikobójczym działaniu coca-coli. Chodzą słuchy, że napój ten był używany przez Amerykanki do irygacji po stosunku, zwłaszcza w purytańskich regionach USA, gdzie swego czasu niedostępne były środki antykoncepcyjne.

Polecamy