W nagim ciele zdrowy duch, czyli naturyzm po polsku

Aleksandra Szarłat
25.07.2016 09:11
A A A

fot. JERZY MICHALSKI

Można spotkać golasa jak na plaży w Mombassa. Publiczne eksponowanie nagości w socjalistycznym, zdrowym moralnie społeczeństwie, a cóż to za zjawisko?! Mimo, że władze PRL tępiły jak mogły ową „zgniliznę moralną”, która docierała do nas zza zachodniej granicy, już w epoce gierkowskiej rodacy zaczynali masowo zrzucać z siebie ubrania.

Nasz naturyzm był echem rewolucji obyczajowej na Zachodzie, a także politycznych zmian, jakie zaszły w PRL po ‘68 roku – w tym wypadku głównie ułatwień w przekraczaniu granicy między Polską a Niemiecką Republiką Demokratyczną, skąd zaczęły na polskie plaże napływać rzesze porozbieranych do rosołu niemieckich turystów. Bo to właśnie w Niemczech naturyzm, kiedy Polakom nawet się o nim nie śniło, cieszył się dużą popularnością. Zwolennicy nagiego plażowania pojawili się tam w końcu XIX wieku, a w 1898 roku w Essen zawiązał się pierwszy w Europie Klub Naturystów. Propagował nagość jako emanację wolności ducha i ciała, a przede wszystkim zdrowy styl życia. Apologeci naturyzmu byli tak przekonywający, że w 1936 roku zastanawiano się nawet nad zorganizowaniem pokazu z udziałem nagich sportowców na otwarcie olimpiady w Berlinie. Pomysł, uznany jednak za zbyt kontrowersyjny, odżył trzy lata później i w Thielle, w Szwajcarii, odbyła się pierwsza naturystyczna olimpiada.

***

Adresy polskich dzikich plaż dla nudystów przekazywano sobie szeptaną pocztą. Najsłynniejsze były w podwarszawskim Świdrze, nadmorskich Dębkach, okolicach Krynicy Morskiej i oczywiście w Chałupach, nad czym ubolewali jeżdżący tam od lat Tadeusz Konwicki i Andrzej Łapicki:

Aż pewnego roku pojawili się nudyści, i to nie jacyś rozwydrzeńcy ze sfer artystycznych, ale solidni niemieccy mieszczanie, a za nimi polski lud pracujący – pisze Tadeusz Konwicki. - I okazało się, że pan Andrzej nawet w takich okolicznościach budzi sensację. Więc kiedy raz i drugi zabiegły nam drogę gołe hutniczki a może górniczki, troszkę chyba zbyt przy kości, pan Andrzej zazgrzytał zębami i przyspieszył w milczeniu kroku. A nazajutrz odmówił spacerów.

Wkrótce nago opalali się wszyscy: artyści, pisarze i zwykli zjadacze chleba. Jednocześnie krzaki, okalające te tajemne plaże, „żyły” - pełne wyposażonych w lornetki podglądaczy, wypatrujących zakazanej w PRL-u nagości.

***

Najsłynniejsza plaża była w Chałupach – opowiada Bożena Dykiel. - Sama tam jeździłam. Akurat ja nie opalałam się nago, ale przyjaźniłam się z Kaliną Jędrusik, która była wielbicielką nudyzmu. Któregoś roku specjalnie dla niej, żeby mogła się opalać na golasa, wykopałam na plaży wielki grajdoł. I kiedy już w nim leżałyśmy, Kalina mówi: „Widzisz tego tam na wydmie? Moją cipę chce obejrzeć”. A za chwilę pokazuje innego: „I ten tutaj też!”. Za moment był tam cały tłum facetów. „Całe wojsko przyjechało oglądać, jak się opalam na golasa!”.

Wielkim orędownikiem naturystów w Polsce bez Sylwester Marczak, który aktywizował nagą społeczność wokół Chałup, urządzając wybory w rodzaju Miss Natura. Jak mówił Woody Allen: Jeszcze nigdy na plaży nudystów nie widziano niewidomego... Słynny spiker Jan Suzin, bywalec krynickiej plaży, miał ponoć pytać napotkane panie: -  Czy myśmy czasem nie opalali się kiedyś nago na tej samej plaży?

Najgłośniejszą przygodę z naturyzmem miał w latach 70. pisarz Janusz Głowacki, który pewnego lipcowego dnia w towarzystwie eseisty tygodnika Szpilki postanowił zażyć słonecznej kąpieli w całej swojej krasie na dzikiej plaży w pobliżu Chałup. Dla przyzwoitości panowie osłonili się parawanem. Niewiele im to jednak pomogło.

Wszystkie kobiety na świecie, ale Polki aż w 90. procentach, z czego 80 procent ma lekką nadwagę, kiedy włożą kostium, zamieniają się w baleron. Chodzę na gołą plażę, bo nie znoszę tekstyliów. Panie wyglądają w nich strasznie. Kiedyś przede mną szła jakaś koszmarna kobieta w kostiumie. Leżę potem na plaży, podnoszę głowę, a obok mnie dwa metry powierzchni pięknego, opalonego ciała. To była ta sama kobieta! Z kolei na wychudzonych paniach kostium nieapetycznie wisi. Gdy się rozbiorą, wszystko wygląda lepiej.
Franciszek Starowieyski

 ( )Dziś, gdy cofam się myślą do owego dnia, pojąć nie mogę, czemu nie zadrżały nam ręce, gdy po kąpieli postanowiliśmy także opalać się bez kostiumu - pisał w Polowaniu na rozbierańca. -  Dlaczegóż nie przyszło opamiętanie także później, gdy nad wydmami pojawiła się luneta-peryskop używana z powodzeniem podczas drugiej wojny światowej, a i potem, gdy pobliski las ruszył ku nam, niczym Makbet, nie chcieliśmy uwierzyć w nieuchronność przeznaczenia  .„Przeznaczenie” okazało się mężczyzną w stalowym mundurze plutonowego MO  

Finałem było kolegium w Pucku, na które zjechali się znajomi pisarza, m.in. siostry Wahlówny, Bożena Dykiel i Marek Piwowski, który ściągnął Polską Kroniką Filmową. Oskarżeni dostali „najwyższy wymiar kary”, czyli po trzy tysiące złotych grzywny, a Głowackiemu dodatkowo odebrano przyznaną wcześniej nagrodę Kultury. Stratę tę, w jakiejś przynajmniej mierze, zrekompensowało odznaczenie niemieckiego towarzystwa nudystów wraz zaproszeniem na „specjalistyczne” wczasy na Renie.

***

Nago opalano się także w Krzyżach nad Jeziorem Nidzkim, mekce artystów związanych ze Studenckim Teatrem Satyry. Zjeżdżali tu tłumnie, m.in: Agnieszka Osiecka, Krystyna Sienkiewicz, Barbara Wrzesińska, Jeremi Przybora, Olga Lipińska i Jan Pietrzak. W książce Osieckiej Na początku był negatyw jest zdjęcie, jak to na łonie natury leżą sobie zgrabne dziewczyny: dwie piękności, a wśród nich Lipińska, w stroju topless; Osiecka w bikini, a Czyżewska saute.

Kąpiele nago, tym razem w morzu? Proszę bardzo, z wody właśnie wyszła Agata Passent, jak ją Pan Bóg stworzył, co na kliszy uwiecznia mama. W zacisznych miejscach nago opalała się także generałowa Jaruzelska, pisarka Krystyna Kofta i wiele innych znanych osób. A Zbigniew Wodecki, dzięki któremu wszyscy dowiedzieli się, gdzie leży krajowe Mombasa, w którym można spotkać golasa ? Otóż, tekstylny! Ale raz spróbował, o czym opowiada w książce Pszczoła, Bach i skrzypce:

Z Krzyśkiem Materną w Bułgarii, pracowaliśmy wtedy razem. Okazało się, co mnie zdumiało, że mają taką plażę. Przepłynęliśmy wpław, majtki zdjęliśmy w wodzie i weszliśmy na plażę między ludzi. Czułem się okropnie, bo jestem potwornie wstydliwy i bardzo mi się to nie podobało. Nagość? Bardzo proszę! Ale we dwoje. W najgorszym razie.

I tego się trzymajmy!

 

Polecamy