Historia jednego przeboju - Katarzyna Sobczyk, "MAŁY KSIĄŻĘ"

red.
01.06.2016 14:04
A A A

Fot.: mat. red.

Katarzyna Sobczyk

MAŁY KSIĄŻĘ

 

Gdzie jesteś, Mały Książę? gdzie

odszedłeś z mej książeczki kart?

Czy po pustyni błądzisz znów,

rozmawiasz z echem pośród skał?

 

Czy tam, gdzie świeci Wielki Wóz

oglądasz Ziemię w swoich snach,

gdzie pozostała z dawnych dni

niby wspomnienie bajka ta:

 

W maleńkiej róży kochał się

Książę na jednej z wielu gwiazd.

Nie widział przedtem innych róż,

kiedy w daleki poszedł świat.

 

Na Ziemi zwątpił w miłość swą,

tę najpiękniejszą z wszystkich snów,

bo jak miał w jednej kochać się,

gdy ujrzał park z tysiącem róż?

 

Nie wierz swym oczom - szepnął wiatr

- jeżeli kochasz, sercem patrz!

 

Zrozumiał wtedy Książę to,

że tylko jedna w świecie jest,

ta, którą kochał wszystkie dni

i wrócił znów do róży swej.

 

Gdzie jesteś, Mały Książę, gdzie?

odszedłeś z mej książeczki kart

W świecie, gdzie nikt nie kocha róż

na zawsze ktoś pozostał sam

sł. Krzysztof Dzikowski, muz. Ryszard Poznakowski

Tekst Małego Księcia napisał się sam. Był dosłownym odbiciem mojego dzieciństwa. Wychowany z dala od rodziców, najpierw u obcych ludzi, potem u wujostwa, szukałem swojego miejsca na ziemi. Szukałem swojej planety. Czytając książkę Exupery’ego, w głównym bohaterze odnajdywałem swoje dziecięce rozczarowania, smutki, skrywane tęsknoty. Jakże – do dzisiaj – ważny jest dla mnie fragment z rozmowy Małego Księcia z lisem: „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. W moim tekście ująłem to tak: „Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr, jeżeli kochasz – sercem patrz”, tak pięknie wyśpiewanym przez Kasię (Soczyk, przyp. red.) Aczkolwiek na koncertach ten delikatny nastrój był nagminnie łamany. Pamiętam, jak na jakimś poważnym koncercie, we Wrocławiu, w Hali Ludowej, Stefan Heine, etatowy konferansjer Czerwono-Czarnych, uroczyście zapowiedział Kasię i Małego Księcia :

– Proszę Państwa, dzisiaj wśród nas jest autor tekstu tej piosenki! Brawa dla autora! Autor też człowiek!

Słychać brawa, Kasia wchodzi, zaczyna szeptać wdzięcznym głosem: „Gdzie jesteś, Mały Książę? Gdzie?” A prostacki głos z końca sali odpowiada:

– W sraczu!

Jeśli chodzi o Małego Księcia, to Rysiek Poznakowski ma swoją historię powstania szlagieru, którą chętnie powtarza dziennikarzom:

„Moi koledzy upojne dni spędzali na plaży, zaś ja, mający uczulenie na słońce, całymi dniami siedziałem w domu kultury przy fortepianie. Odwiedził nas Krzysztof Dzikowski. ( ) Któregoś dnia, na skrawku «Trybuny Ludu», przyniósł mi z plaży szkic tekstu. Właściwie, w dziewięćdziesięciu procentach nadawał się on do użytku. Był to tak oryginalny pomysł, że kiedy towarzystwo znowu poszło nad morze, natychmiast usiadłem do fortepianu i zacząłem komponować. Kiedy wrócili, całość była gotowa”.

Wszystko sie zgadza, poza jednym: na skrawku gazety odtworzyłem tekst z głowy, a nie wymyśliłem. Było to w Międzyzdrojach. Piosenka jeszcze w tym samym tygodniu została zaprezentowana na wieczorku tanecznym w domu wczasowym. Baliomy sie reakcji ludzi nastawionych głównie na piosenki do tańca, ale miło się rozczarowaliomy. Typowo wakacyjna publiczność przerwała tańce, a po pierwszym szoku zareagowała kilkuminutowymi owacjami. Mały Książę od razu przypadł ludziom do serca.

Niedługo potem Wydawnictwo PAX przysłało mi oficjalne pismo z podziękowaniem i informację, że piosenka Mały Książę przyczyniła się do popularyzacji książki Mały Książę , a w odpowiedzi na zapytania właśnie wznowione zostało dzieło Saint-Exupery’ego w przekładzie Jana Szwykowskiego.

Polecamy