Bolek i Lolek to nasi idole!

Marcin Czyżewski
27.05.2016 14:56
A A A
Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie

Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie (Fot.: Archiwum)

Przeżywający mnóstwo przygód bracia, sympatyczny Reksio, nieporadny Pampalini łowca zwierząt, Profesor Gąbka, Bartolini Bartłomiej - kto nie ich pamięta? Gdy w latach 60., 70. i 80. pojawiali się w telewizji, osiedlowe podwórka pustoszały. A ten, kto telewizora nie miał, czym prędzej biegł do sąsiadów, którzy już byli szczęśliwymi posiadaczami tego luksusowego, jak na owe czasy, dobra.

Filmy ze wspomnianymi bohaterami łączy jedno - wszystkie powstały w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Historia tej fabryki kultowych animacji sięga 1947 roku. Wtedy to w Katowicach, przy redakcji „Trybuny Robotniczej” zawiązało się Eksperymentalne Studio Filmów Rysunkowych. Kierownictwo tej niewielkiej jeszcze instytucji objął plastyk Zdzisław Lachur, a współzałożycielami byli m.in. Władysław Nehrebecki, Leszek Lorek czy Alfred Ledwig. Przy ich udziale powstały później największe hity tej wytwórni. Po kilku miesiącach, gdy założyciele studia zostali wyrzuceni z katowickiego lokalu, przenieśli się na moment do Wisły, a później, już na stałe, osiedli w Bielsku-Białej.

Zespół zaczynał od siermiężnych filmów propagandowych dla dorosłych. Jednak przyszłość pokazała, że to produkcje dla dzieci przyniosą twórcom największą sławę. Pierwszą, która weszła na ekrany jako film bielskiej wytwórni, był „Wilk i niedźwiadki” - o małych misiach, którym mama uświadamia, że siła tkwi w jedności. Potem pojawiły się m.in. takie obrazy, jak „Opowiedział dzięcioł sowie...” czy „O Heniu leniu”. Wszystkie pouczające i z morałem. Bielscy filmowcy robili co mogli, chociaż okoliczności im nie sprzyjały. Ponieważ nie mieli celuloidu do rysowania, pierwsze animacje SFR tworzono na starych kliszach rentgenowskich. Pracownicy zdobywali je w szpitalach, a po zakończeniu rysowania... myli. Najdłuższy serial z lat 50. - „Profesor Filutek” - miał cztery odcinki.

 Bez choinki i kościelnej wieży

Złota era bielskiego studia zaczęła się, gdy reżyser i scenarzysta Władysław Nehrebecki wymyślił Bolka i Lolka. Pierwowzorem urwisów, których głowy były pełne szalonych pomysłów, byli kilkuletni synowie autora: Jan i Roman. Postacie chłopców współtworzyli także Alfred Ledwig i Leszek Lorek, jednak Nehrebecki pozostał aź do śmierci w 1978 roku głównym konsultantem filmu. Pierwszy scenariusz powstał w 1962 roku. Rok później gotowy był pierwszy odcinek - „Kusza”. Filmy z udziałem psotnych braci studio realizowało przez 23 lata, do 1986 roku. Po 10 latach od momentu powstania pierwszego odcinka do sławnej pary bohaterów dołączyła Tola. No cóż, dziewczynka nigdy nie dorównała popularnością braciom... Ci wystąpili w sumie w ponad dwustu filmach - zarówno krótkich, pełnometrażowych, jak i reklamowych. Czy którykolwiek z aktorów z krwi i kości mógłby się z nimi równać?

Bolka i Lolka poznali nie tylko polscy widzowie. Ich przygody obejrzał blisko miliard ludzi na świecie! Film był pokazywany w 80 krajach, a pełnometrażowa „Wielka podróż Bolka i Lolka” to rekordzista wśród eksportowych propozycji naszej kinematografii - film trafił do 65 krajów.

Po bielskim studiu do dzisiaj krąży taka oto anegdota: gdy w Iranie do władzy doszedł Chomeini, z kin i telewizji musiały zniknąć wszystkie filmy amerykańskie i europejskie. Jedyny wyjątek ajatollah uczynił dla „Bolka i Lolka”. O wiele bardziej podejrzliwi bywali polscy cenzorzy. Nie zdjęli wprawdzie żadnego filmu, ale skrupulatnie czytali streszczenie każdego z nich. Filmowcy wiedzieli więc, że świnia nigdy nie może być czerwona, Bolek i Lolek nie mogą mieć choinki, a nad pojawiającym się w tle miasteczkiem nie może górować wieża kościelna... Dla telewidzów nie miało to widać znaczenia - w ogłoszonym po latach przez „Gazetę Wyborczą” plebiscycie film został uznany za „Dobranockę wszech czasów”.

 Reksio rządzi

Bolek i Lolek to bez wątpienia największe gwiazdy z bielskiej wytwórni. Inne tytuły nie powtórzyły aż takiego sukcesu, ale były bardzo popularne i często nagradzane w kraju i za granicą. Miejsce na podium bez wątpienia należy do stworzonego przez Lechosława Marszałka Reksia (serial produkowany w latach 1967-1990). Ten sympatyczny kundelek z brązową łatą na oku i uchu po rycersku stającego w obronie słabszych podbił serca młodych widzów i również oglądały go całe pokolenia. W sumie w latach 1967-88 wyprodukowano 65 odcinków opowiadających o perypetiach. Wiele osób, dzisiaj w dostojnym wieku, z łezką w oku wspomina Reksia mieszkającego w swojej budzie ze świerszczem, któremu mości posłanie w pudełku po zapałkach...

Wiele radości wzbudzały także inne filmy z SFR, opowiadające m.in. o wyjątkowo nieporadnym myśliwym Pampalinim czy o perypetiach Profesora Baltazara Gąbki i jego towarzyszy - kucharza Bartoliniego Bartłomieja herbu Zielona Pietruszka i Smoka Wawelskiego. Kto nie pamięta czarnego charakteru z tych filmów, czyli szpiega z Krainy Deszczowców?

Lista znanych tytułów jest o wiele dłuższa - warto tu wymienić chociażby „Przygody Błękitnego Rycerzyka”, „Porwanie w Tiuturlistanie”, „Lisa Leona” czy „Podróże Kapitana Klipera”.

 Czas na nowych braci

Spokojne czasy studia skończyły się na początku lat 90., gdy przestały spływać państwowe dotacje. Ale nie oznacza to jednak, że w Bielsku-Białej przestały powstawać filmy. Zrealizowano tu m.in. bardzo lubiany przez dzieci serial „Między nami bocianami”, a kilka lat temu kolejny pełnometrażowy film „Gwiazda Kopernika”, który wyreżyserowali Andrzej Orzechowski - obecny szef studia i Zdzisław Kudła, który przed nim kierował bielską wytwórnią. Widzowie, którzy poszli na niego do kin, poznali fascynującą historię młodego Mikołaja, który potem zatrzymał słońce i ruszył ziemię.

Teraz w Bielsku-Białej dobiegają końca intensywne prace nad kolejnym, trzynastoodcinkowym serialem, który będzie opowiadać o perypetiach Kuby i Śruby - żyjących współcześnie chłopców o niezwykłej fantazji, którzy przeżywają bajkowe przygody. Skojarzenia z najsłynniejszymi bohaterami z bielskiego studia automatycznie cisną się do głowy, ale twórcy serii - Bronisław Zeman i Andrzej Orzechowski zastrzegają, że jedyne podobieństwo do Bolka i Lolka jest takie, że oni też byli braćmi.

W bielskim studiu przygotowują się też do niezwykłego przedsięwzięcia, jakim będzie unikalne w tej części Europy Interaktywne Muzeum Bajki i Animacji. W sali Bolka i Lolka trafimy na niezwykłą lekcję geografii, Pampalini zapozna gości z przyrodą i zwierzętami świata, młody Mikołaj Kopernik wciągnie zwiedzających w fascynujący świat astronomii, w sali Reksia natomiast będzie okazja do poznania zagadnień ochrony przyrody i pomocy dla zwierząt.

Kto nie może się doczekać, już dzisiaj powinien przyjechać do Bielska-Białej. Spotka się tu zarówno z Reksiem, jak i Bolkiem i Lolkiem. Stoją tu bowiem jedyne w Polsce pomniki tych sympatycznych bohaterów.

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • marzena_ne

    Oceniono 1 raz 1

    Historia Bolka i Lolka to jedna z najbardziej tragicznych historii związanych z polska kulturą masową. Przede wszystkim to historia grupy zapaleńców, ktora dzieki swoje pasji , zaangażowaniu i przyjaźni( !) osiągnęła niezwykły sukces. Ci ludzie mieli sie dobrze dopóki Bolek i Lolek nie zaczęli zarabiać, wtedy twórcy zostali skłóceni, a dawni przyjaciele stanęli na przeciwko siebie. Od kiedy wzniecono miedzy nimi konflikt ( usunięto z SFR jednego ze współtwórców - Alfreda Ledwigai od tego sie zaczęło) skończyła sie bielska szkoła animacji. Sztukę zastapiły spory. Tworcy byli zdezorientowani i zrozpaczeni Niedługo po odejściu Ledwiga j umarł Leszek Lorek, po nim Wladysław Nehrebecki ,potem Rufin Struzik - genialny animator - który powinien być uznany za współautora. Studio Filmów . Tworcy stracili wolę i chęć do życia. Tymczasem oficjele SFR bezprawnie korzystało z ich dorobku. Produkowano filmy bez zgody autorów , bez wykupienia praw, manipulowano udziałami procentowymi, np brano gotowe filmy , ktore zmonowene w dluzszy nagle zmieniały autora i ktoś mog zarobić i na nie swoim scenariuszu i nazwać sie kolejnym „ ojcem Bolka i Lolka. Ci z wartośiowych ktorzy zostali w Sfr nie byli w stanie .znieśc presji, wród nich twórca Reksia , w 1991 zdecydowal sie na najbardziej rozpaczliwy krok jaki mozna sobie wyobrazić. Kuba i Śruba to żadne nawiązenie czy ukłon w strone genialnych postaci. To kolejna proba odcinania kuponów od cudzego pomysłu , bo coraz trudniej rozdrapywać oryginał. Prawo sie zmienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy