Wieczór, Bambino i Ty - rozmowa z Wojciechem G±ssowskim

rozmawia Marian Dachniewski
06.10.2016 12:56
A A A
Wojciech G±ssowski

Wojciech G±ssowski (WALDEMAR KOMPALA)

Pogodna rozmowa z Wojciechem G±ssowskim. Więcej wywiadów z gwiazdami w audycji ?Go¶ć Radia Pogoda? codziennie o godzinie 22.00

Marian Dachniewski: Utwór duetu Marek Gaszyński (słowa) i Ryszard Poznakowski (muzyka) "Gdzie sie podziały tamte prywatki” żyje od lat. Nie może się bez niego odbyć ani prywatka - domówka, jak się j± teraz nazywa, ani dyskoteka.

Wojciech G±ssowski: Rysio ma łatwo¶ć pisania przebojów. Napisał wiele pięknych piosenek. Jestem mu wdzięczny, że także dla mnie.

MD: Pracował Pan zawsze w doskonałym towarzystwie.

WG: Pierwszy zespół, z którym się zetkn±łem, to byli Czerwono-Czarni. Zakwalifikowałem się do zorganizowanego przez nich w Szczecinie konkursu "Festiwal Młodych Talentów”. ¦piewałem razem z Karin Stanek, Helenk± Majdaniec, Michajem Burano. Po rocznym kontrakcie wróciłem do Warszawy. W Stodole poznałem zespół Chochoły. Nagrałem z nimi kilka piosenek. Kolejnym zespołem były Tajfuny, z nimi nagrałem pierwsz± swoj± płytę, „czwórkę”, na której znalazły się „Zielone wzgórza nad Solin±”. Pierwszy mój utwór, który został zauważnony przez radio. Potem współpracowałem z Polanami, grup± rockow± z bluesowym brzmieniem. Byłem z nimi na tournée w Zwi±zku Radzieckim.

MD: Rozumiem, że podobało się takie brzmienie.

WG: Do tego stopnia, że przedłużono nam kontrakt na kolejne dwa miesi±ce. Każdy zaakceptował tę decyzję, bo co by to było, gdyby kto¶ nie chciał w Zwi±zku Radzieckim zostać. Na pewno nigdy w życiu nigdzie by nie wyjechał. Po powrocie Polanie rozpadli się i Andrzej Nebeski stworzył Grupę ABC. Zaproponował mi współpracę. Główn± gwiazd± była Halinka Fr±ckowiak. Ale ten zespół też się rozpadł, a wtedy z Olkiem Michalskim i z Andrzejem Mikołajczakiem i postanowili¶my założyć własny. Dokooptowali¶my Rysia Gromka na perkusję, Bogdana Gorbaczyńskiego na gitarę basow±, Tomka Dziubińskiego na gitarę solow± i tak powstał Test. W tamtych czasach skład instrumentalny często się zmieniał. Muzycy wyjeżdżali chętnie za granicę, żeby zarobić i kupić sprzęt.

MD: W telegraficznym skrócie powiedział Pan o tych dziesi±tkach lat. Mimo, że zespoły się rozpadały, ł±czyły w innych składach, cały czas co¶ działo się na rynku muzycznym.

WG: Oczywi¶cie. Klimat do powstawania zespołów był bardzo dobry. Ale były problemy natury technicznej - muzycy nie mieli na czym grać. Perkusje robił Zygmunt Szpaderski. Wszyscy to kupowali, ale woleli przywieĽć z zagranicy. Nie było wzmacniaczy, mikrofonów. Każdy próbował co¶ kupić na własn± rękę. Moja siostra pracowała i uczyła się w Londynie. Kiedy tam jeĽdziłem, chodziłem po sklepach ze sprzętem muzycznym i kupowałem a to wzmacniacz, a to mikser. Zespół Test pod koniec działalno¶ci był już nieĽle, jak na polskie warunki, zaopatrzony w sprzęt.

MD: Gitary Czesi produkowali.

WG: Tak. A w Polsce zaczęli je produkować prywatni ludzie w domach, na przykład mój przyjaciel Janek Głowacki, który do dzisiejszego dnia się tym zajmuje. Każdy te samodziały strugał, byle na czym grać. Dzi¶ nawet młode zespoły maj± wszystko, o czym my¶my mogli tylko pomarzyć.

MD: Czy w 1961 roku, kiedy Czerwono-Czarni szukali młodych talentów, spodziewał się Pan wielkiej kariery piosenkarskiej?

WG: My¶my to robili spontanicznie, nikt nie my¶lał o pieni±dzach. Lubili¶my ¶piewać piosenki Presleya czy Paula Anki. Imponowało nam, że możemy wyj¶ć na estradę elegancko ubrani, stan±ć przed mikrofonem, że konferansjer nas zapowiada, a publiczno¶ć słucha. Wystarczyło napisać na płocie „Czerwono- Czarni” i pojawiały się tłumy ludzi. Dzisiaj młodzi od razu chc± sprzedawać miliony płyt, występować bez przerwy i czerpać z tego korzy¶ci materialne.

MD: Wspomniał Pan o Elvisie Presley’u.

WG: To mój idol. Na pocz±tku ¶piewałem tylko piosenki z jego repertuaru. Siostra mojego szkolnego kolegi przysłała mu pierwszy longplay Presley'a. Grali¶my te utwory od rana do nocy na adapterze „Bambino”. Znałem wszystkie na pamięć i do dzisiejszego dnia je pamiętam. Przy tych piosenkach bawali¶my się na prywatkach. Przede wszystkim trzeba było znaleĽć kogo¶, kto miał płyty. On był najważniejszy. Przeżyłem sam to wszystko, o czym ¶piewam w piosence „Gdzie się podziały tamte prywatki”. Nauczyciele nie byli za bardzo zadowoleni, że my słuchamy takiej muzyki.

MD: A rodzice?

WG: Na pocz±tku patrzyli krzywo, ale potem przekonali się do Presley'a, szczególnie, gdy ¶piewał "wolne”.

MD: Powiedzmy jeszcze o piosenkach z serialu „ Wojna domowa”.

WG: Za¶piewałem tam dwie piosenki: „Tylko wróć” w duecie z Romkiem Choszczowskim i „Piosenkę o wadach i zaletach” z Kazimierzem Rudzkim. Tę pierwsz±, ze słowami Wojciecha Młynarskiego, wszyscy pamiętaja, druga została niestety zapomniana. Poza tym w serialu moim głosem mówił główny bohater, Paweł.

MD: Od zawsze zajmuje się pan muzyk±. Czy były plany, by zostać kim¶ innym?

WG: Sportowcem! W młodo¶ci uprawiałem kilka dyscyplin: szermierkę, piłkę nożn±, ręczn±, koszykówkę, lekkoatletykę. Nawet chciałem pój¶ć na AWF - zdałem połowę egzaminów, ale w tym samym czasie był ten finał „Festiwalu Młodych Talentów”... Zostawiłem więc egzaminy I pojechałem do Szczecina. Rodzice byli niepocieszeni, że zamiast studiować, syn się zabiera za jakie¶ rock and rolle. Ale gdy potem usłyszeli w radiu moje piosenki, zmienili front.

MD: Gdyby został Pan sportowcem albo trenerem, Wojciecha G±ssowskiego znałoby niewiele osób. A tak? Ile wspomnień. Czy jest taki muzyczny materiał, z którym chciałby się Pan jeszcze zmierzyć?

WG: Cały czas co¶ robię. Mam już pomysły, mam nagrane podkłady do kilku utworów, które nie zmie¶ciły sie na płycie „I Wish You Love”, któr± nagrałem w 2010 roku z Krzysztofem Herdzinem. S± tam piosenki Franka Sinatry, Nat King Cole’a, Deana Martina, Elli Fitzgerald. Evergreeny muzyki swingowej. Była to realizacja moich młodzieńczych marzeń. Dostali¶my złot± płytę, udało się. Ale zawsze jest niedosyt.

MD: Na płycie jest piosenka Marino Mariniego "La piu bella del mondo”. Porozmawiajmy o włoskim w±tku w Pana karierze.

WG: Pod koniec lat 70. zacz±łem występować z grup± baletow± „ Sabat” Małgosi Potockiej. Mieli¶my włoskiego menagera, dzięki ktoremu zaczęli¶my jeĽdzić po ¶wiecie.

MD: .i przeżywać przygody. Pamięta Pan statek MS„Achille Lauro”, na którym był Pan zakładnikiem?

WG: Nie tylko ja, było nas 300 osób. Siedzieli¶my otoczeni karnistrami z benzyn±. Czterech facetów chodziło z karabinami maszynowymi i granatami.  Powiedzieli, że jak zobacz± statek, który będzie chciał nas odbić, to wysadz± nas w powietrze. Nie było wesoło. Ale sentiment do Włoch pozostał. To fajny kraj. Maj± wszystko: góry, morza, jeziora, ¶wietn± kuchnię, architekturę wspaniał±, dobrych designerów. Mam tam przyjaciół i gdy tylko mam czas, jeżdżę do Włoch. I mówię po włosku.

Polecamy