Hanna Rek. Gdy mi ciebie zabraknie...

Emilia Padół
07.07.2016 15:21
A A A
Hanna Rek.

Hanna Rek. (fot. ANDRZEJ WRZESIŃSKI)

Dziesięć lat. Tyle czasu upłynęło między jej debiutem na scenie -STS-u a wyjazdem w 1964 roku z kraju. Dziesięć lat występów na festiwalach, wielkich tournée z grupami estradowymi, zniewalania publiczności przebojem. – Co tu dużo gadać, lubiłam występować. Lubiłam śpiewać, lubiłam duże sale, lubiłam ludzi – mówi dziś artystka. Publikujemy fragment rozdziału który poświęciła jej w swej książce „Piosenkarki PRL-u” Emilia Padół.

W kraju, do którego wróciła w połowie lat osiemdziesiątych, jej kariera wcale nie dobiega końca. W 1989 roku na festiwalu w Opolu wkracza na scenę, śpiewając swój największy przebój: z szerokim uśmiechem na ustach, zamaszystością ruchów, bezceremonialną radością. (...)

Bajka o dymach

– Nagrałam Gdy mi ciebie   zabraknie w radio, to był pierwszy polski slow-rock. Po miesiącu, kiedy puszczano tę piosenkę naprawdę dziesięć razy dziennie, usłyszałam rozmowę murarzy tynkujących kamienicę, w której mieszkałam: „Stary, ty znasz tę bajkę o dymach?”. „Nie”. „No jak to nie? Dymy ciebie zabraaaknieee ”– przyśpiewuje Hanna Rek.

Rek nagrała ów przebój dla radia na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, w sześćdziesiątym drugim śpiewała go na festiwalu w Sopocie. To

piosenkarka zapewniła tej kompozycji – jeszcze w 1961 – tytuł Radiowej Piosenki Roku. Wcześniej utwór Jerzego Abratowskiego ze słowami Kazimierza Winklera był też jednym z tych, któremu wykonanie Rek przyniosło tytuł Radiowej Piosenki Miesiąca, a przede wszystkim triumf w plebiscycie „Expressu Wieczornego” na najlepszą piosenkę powojenną (1960). Jak wspominał Kazimierz Winkler: „( ) jej nagranie trafiło na pocztówki dźwiękowe, a to znaczyło, że rynek je zaakceptował” ( )

Gdzie tu się śpiewa?

W 1953 roku, zaraz po maturze, zaczyna studiować farmację na warszawskiej Akademii Medycznej. Kiedy kończy edukację, pracuje nawet przez trzy miesiące w aptece, choć już dawno wie, że to nie miejsce dla niej. (...)

Szła na uczelnię już z artystycznymi ambicjami. Dzisiaj żartuje, że kiedy tylko przekroczyła jej próg, zaczęła dopytywać „gdzie tu się śpiewa”, „gdzie tu jakiś artystyczny wydział”. Zaczęła od chóru Akademii Medycznej, potem trafiła do Teatrzyku Piosenki Lekarzy Eskulap, założonego przez Jerzego Woy-Wojciechowskiego – wówczas studenta, po latach – profesora nauk medycznych, ponadto kompozytora i pianistę. – Występowałam z Eskulapem, ale gdy na drugim roku zaczęły się zimowe wczasy studenckie, wyjechałam do Szklarskiej Poręby. Poznałam tam ludzi ze szkoły aktorskiej i środowisko osób studiujących historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, w tym Jerzego Markuszewskiego. Nasz słynny STS-owy reżyser powiedział mi pewnego wieczoru, gdy tańczyliśmy na dancingu, że po tym urlopie założymy teatr. (...) W Studenckim Teatrze Satyryków zadebiutowała już w pierwszym programie „To idzie młodość”, 2 maja 1954 roku. (...)

– Pamiętam, że na Akademii mieliśmy zajęcia wojskowe, dziewczyny też. Nasze manewry odbywały się na Bielanach. I właśnie prosto z tych ćwiczeń, ubrana w jakiś kombinezon z pozawijanymi nogawkami, przybiegłam do Teatru Satyryków na przesłuchanie. (...)

Gdy mi ciebie zabraknie,Gdy zabraknie mi ciebie,Jak w godzinie ostatniejŚladu słońca na niebie,Jak snu w noce głębokieNiby morza bez dna,Gdy podchodzą do okienZimny księżyc i mgła.

Bardzo dobry profil

1957 rok na zawsze zapisze się w tej biografii jako iście epokowy. Artystka śpiewa Do widzenia, Ziemio (muz. Edward Pałłasz, sł. Andrzej Jarecki) i zajmuje drugie miejsce, zaraz po Sławie Przybylskiej, w radiowym konkursie dla piosenkarzy, dostając możliwość kształcenia się w działającym przy Polskim Radiu Studiu Piosenki. – Szkolili nas tam znakomici profesorowie: Aleksander Bardini, Hanna Skarżanka, Aniela Świderska-Pawlik. Uczyliśmy się dykcji, interpretacji, solfeżu, harmonii. Pełna, trwająca rok edukacja. W międzyczasie mieliśmy jeszcze zajęcia praktyczne, takie jak śpiewanie na żywo w radio i koncerty. Właśnie wtedy miałam swój pierwszy koncert – w Sali Kongresowej. (...)

Niebawem artystka trafia do - założonego pod koniec lat pięćdziesiątych przez Marka Sarta w Hotelu Bristol w Warszawie – Teatru Piosenki. Dyrektorem artystycznym sceny jest Adam Hanuszkiewicz. Rek dostaje angaż na rok. – Na jeden ze spektakli przyszła pani Mira Zimińska, która po przedstawieniu odwiedziła mnie w garderobie, mówiąc: „Słuchaj, zabieram cię do Mazowsza, będziesz śpiewała w altach, w pierwszym rzędzie, bo masz bardzo dobry profil”. (...)

1962 rok przynosi kolejny zwrot, tym razem bardzo osobisty. Hanna Rek poznaje mężczyznę, który za cztery lata zostanie jej mężem: pochodzącego z Wybrzeża Bogusława Wyrobka (...). Piosenkarz i gitarzysta, był legendą, idolem ówczesnej młodzieży.

– Nasz impresario mówi do mnie: „Znasz tego Wyrobka?”. „Nie no, skąd, jakieś rock and rolle śpiewa”, odpowiadam. „No, ale on będzie w naszym zespole”. „Niech sobie będzie, co mnie to obchodzi”. I poznałam go pod Teatrem Żydowskim. (...) Od razu się w nim zakochałam. I jakoś tak samo zaiskrzyło u niego. (...)

Powroty i rozstania

Do Sztokholmu po raz pierwszy Hanna Rek jedzie w 1964 roku – najpierw sama, na cztery miesiące. Wypatrzył ją szwedzki impresario i złożył propozycję. Wraca w 1965 roku i wraz z Bogusławem Wyrobkiem zakłada Hanna Rek Band. (...) W ciągu kolejnych dwóch dekad na dwa lata zatrzyma ich Szwecja, a na pięć Norwegia. Nic jednak nie przebije czasu spędzonego w Finlandii: trzynaście lat. To tam, w Oulu, w 1971 roku przychodzi na świat ich syn. (...) Lata spędzone w Finlandii, w której zaaklimatyzowała się z łatwością, zaowocowały opanowaniem fińskiego. (...)

Po powrocie do kraju (w 1986 roku, przyp.red.) Hanna Rek nie tylko nie zrezygnuje ze śpiewania, ale z czasem zacznie też pracować społecznie w Związku Artystów Scen Polskich. W 1997 roku umiera Bogusław Wyrobek. Niedługo później artystka inicjuje w Bielańskim Ośrodku Kultury Salonik Artystyczny Hanny Rek. Formuła czterogodzinnych wieczornych spotkań, nawiązująca do fińskich lauantaitanssit , gdzie poza około godzinnym recitalem gościa specjalnego publiczność była zapraszana do wspólnych śpiewów, tańców, cieszyła się niegasnącą popularnością przez trzynaście lat. (...)

Maj 2014 roku przyniósł tragedię. Zmarł syn i najlepszy przyjaciel artystki, Maciej Wyrobek, znany jako Maceo Wyro – DJ, muzyk awangardowy. Młody, zdolny, odważny – z nowatorskim podejściem do wszystkiego, co tworzył. (...)  Przyczyną jego śmierci było pęknięcie tętniaka i wylew krwi do mózgu. Miał czterdzieści dwa lata.

– Z głosu nic mi nie ubyło, ale ja już nie chcę śpiewać. W gardle noszę kamień, traumę po śmierci syna. Śpiewać nie mogę.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy