Jacek Fedorowicz - "Będąc synem wroga ludu"

Zdjęcie numer 1 w galerii - Jacek Fedorowicz -

fot. archiwum

Całe moje życie ułożyło się na półce satyrycznej dlatego, że żyłem w PRL-u. Zawsze chciałem być dziennikarzem, nie dowcipkować. Ale był rok 1953, czyli apogeum stalinizmu i wiedziałem, że jeśli pójdę na dziennikarstwo, będę musiał robić obrzydliwe, propagandowe teksty. Więc wykorzystałem talencik plastyczny. Udało mi się zdać na malarstwo, a potem wybuchł październik i mogłem się zająć teatrem amatorskim. Zostałem wychowany na patriotę i to, co się działo w Polsce tzw. Ludowej, było dla mnie tragedią. Miałem potrzebę tłumaczenia rodakom, że socjalizm to nie jest najwspanialszy system na świecie. Bałem się, że jeśli propaganda komunistyczna będzie trwała latami, w końcu przerobi naród na modłę radziecką. I marzyłem o tym, żeby się temu przeciwstawiać. Jedyną drogą, żeby skutecznie przekazywać swój antysocjalizm, było ubieranie wszystkiego w satyrę. Ot i cała tajemnica mojego wyboru kariery zawodowej.
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Jacek Fedorowicz - "Będąc synem wroga ludu"
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Jacek Fedorowicz - "Będąc synem wroga ludu"
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Jacek Fedorowicz - "Będąc synem wroga ludu"