Kalina Jędrusik - Dama w salonie, rozpustnica w sypialni

22.12.2015 12:07
A A A
Kalina Jędrusik

Kalina Jędrusik (fot. Filmoteka Narodowa)

Seks, jak wiadomo, to "zespół cech działających pociągająco na osobę płci przeciwnej" - i tej właśnie cechy swej osobowości Kalina była świadoma jak rzadko kto - pisze Dariusz Michalski w fascynującej biografii Kaliny Jędrusik.

„Napisałem tę książkę, żeby przypomnieć, pokazać, udowodnić. Oczyścić z kłamstw, pomówień i zawiści obraz artystki piekielnie zdolnej, zdumiewająco wyrazistej, programowo kontrowersyjnej” - pisze autor. A oto jak Kalinę i jej niekonwencjonalne małżeństwo z pisarzem Stanisławem Dygatem wspominają na łamach książki przyjaciele obojga.

Gustaw Holoubek: W pewnym momencie w powszechnej opinii pojawiła się taka wersja o Kalinie Jędrusik, jako takiej dziewczynie, powiedziałbym dosyć ostentacyjnej, żeby nie powiedzieć- rozwiązłej. Wzięło się to z jej dekoltu prawdopodobnie... Znaczy, Kalina lubiła nosić dekolty dosyć odkryte. I pamiętam taki skandal, jaki wywołała Telewizja Polska, kiedy zabroniono jej występów, ponieważ na środku dekoltu zamieściła krzyż. Była przedmiotem szczególnej zajadłości kobiet, jak zauważyłem. Wspominam o tym dlatego, że w tym tkwi cały paradoks jej życia: mianowicie ta istota, w gruncie rzeczy niewinna, czysta niezmiernie, była przedmiotem często jakichś domniemywań na swój temat, całkowicie mylnych, całkowicie niezgodnych z jej jestestwem, z jej życiem, z jej człowieczeństwem”.

Agnieszka Osiecka: Kalina nigdy nie była typem dziewczyny; była typem kobiety, taka kobieta-laleczka, która ma ogromny czar i wdzięk, ale

to jest troszeczkę czar laleczki. I strasznie przerysowana ta seksualność. Kalina wchodziła do jakiegoś pomieszczenia i natychmiast wykonywała całą etiudę na temat swego seksu. Gdy miała dekolt, to tak długo kręciła biustem, aż ktoś powiedział: „Ale masz cudny dekolt”. Albo robiła okropnie dla nas krępującą rzecz - dzwoniła opowiadając, co przeżywała z jakimś kawalerem.

Kalina była pierwszą polską seksbombą. I bardzo dbała o to, żeby trzymac się w tym emploi. Kalina grała seks bardzo ostro. To był, jak powiedziałam, seks świadomy: prężyła biust, przewracała oczami. Oblizywała się, grała taką kocicę, bądź laleczkę, wesołą dziewczynkę, i mam wrażenie, że ona tego chciała. To nie była jakaś prowincjonalność, to nie było pokrywanie niepewności siebie. To nie była jakaś potrzeba szokowania wszystkich, zwłaszcza okropnych staruszek.

Tadeusz Pluciński: Kalina to była szalenie seksowna dziewczyna, grająca role liryczne, bardzo pastelowe, ale z kipiącym wewnątrz seksem. Była niezwykle interesująca i... To był kolor niepowtarzalny, nieosiągalny.

Kazimierz Kutz: Ona była tak cudownie bezwstydna: „No co? O co chodzi”. Pamiętam, kiedyś siedziała w swoim łóżeczku, w seledynowej, bardzo przezroczystej koszulce nocnej, z czepkiem na głowie, wyglądała jak caryca. A w powietrzu wisiał ten seks Kaliny. Zawsze.

Włodzimierz Korcz: Po jednym z koncertów w jakimś małym miasteczku za kulisy przyszły miejscowe panie, które miały nam wypłacić honoraria. Przyniosły stertę dokumentów do podpisania, Kalina popisała pierwszy z wierzchu i oddała im ze słowami: „Macie, odp...cie się”.

Panie zamarły, ja się skuliłem ze wstydu i po prostu uciekłem. Ale za chwilę słyszę zza uchylonych drzwi, jak Kalina im peroruje: „O co wam chodzi? O p...enie? Przecież nie ma nic piękniejszego na świecie!

I rozpoczęła wykład na temat lego, czym w życiu człowieka jest seks -  nie szczędząc żadnych, nąjmocniejszych słów określających to, o czym mówiła. W wykonaniu Kaliny był to wielki monolog romantyczny, natchniona poezja żarliwej wyznawczyni uroków obcowania ciał. Te panie początkowo stały sinoczerwone, ale po piętnastu minutach słuchania one Kalinę pokochały miłością największą, wpatrzone w nią jak w obraz, bo ona im udowodniła, że to bardzo piękna rzecz w życiu.

Zofia Nasierowska: Przygotowywałam wystawę „Portrety rodzinne”  i robiłam zdjęcia we wnętrzach, w mieszkaniach moich bohaterów. Z Kaliną i Stasiem umówiłam się u nich, mieszkali wtedy jeszcze przy ulicy Joliot-Curie. Przychodzę rano na zdjęcia, jest godzina jedenasta, dzwonię, dzwonię -  nikt nie otwiera. Myślę sobie: nie ten dzień. Wreszcie wychodzi Stasio w szlafroku.

- Stasiu, przecież jesteśmy umówieni, co jest?

- Tak? Tośmy wczoraj za długo jedli kolację.

Za chwilę wychodzi jakaś pani, wychodzi Kalinka, wychodzi jakiś pan - i cała czwórka w szlafrokach siada do śniadania. Oraz ja piąta. Było to bardzo zabawne. I dla nich bardzo wcześnie.

Gustaw Holoubek: Stasio przygarniał adoratorów Kaliny, jak przygarnia się zięcia. Na własne oczy widziałem, jak ktoś siedział na kolanach u Kaliny, która karmiła go podawaną na łyżeczce jajecznicą. Staś się temu z aprobatą przyglądał. Prawdopodobnie jego opinia decydowała o tym, czy Kalina kontynuowała związek. Jeżeli Staś kogoś nie aprobował, Kalina rezygnowała.

Janusz Morgenstern: Nie znałem bardziej kochającej, dbającej o siebie pary niż Staś i Kalina. Jak Kalina poskarżyła się na kochanka, Staś też miał mu za złe. On też zresztą lubił się podkochiwać, poprowadzać z jakąś panienką, ale nie jest wcale lak, żeby całkiem nie byli o siebie zazdrośni. Kiedyś Kalina zobaczyła, że Stasiowi podoba się jakaś aktoreczka i tak ją odegrała, że o tej skądinąd pięknej kobiecie do dziś myślę, jak o jakiejś pokrace.

Wyróżnienie

Kalina Jędrusik: Jestem damą w salonie i rozpustnicą w sypialni. Nie ma nic gorszego od kuchty w łóżku, rozpustnicy w salonie i damy z patelnią.

 

Publikujemy fragmenty książki Dariusza Michalskiego „Kalina Jędrusik”, wyd. Iskry

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy